Nikozja, CY
28°C
3.1 m/s
30%

Piłkarza po raz pierwszy w historii mistrzostw świata wyrzucono z boiska za zasłonięcie ust ręką

20.06.2026 / 17:07
News Category

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej 2026 przyniosły jeden z najbardziej niezwykłych i kontrowersyjnych epizodów w historii turnieju. W meczu fazy grupowej między Turcją a Paragwajem pomocnik reprezentacji Paragwaju Miguel Almirón jako pierwszy piłkarz w historii został usunięty z boiska za naruszenie nowej zasady FIFA, zakazującej zasłaniania ust podczas sytuacji konfliktowych z rywalami.

Mimo że Paragwaj grał niemal całą drugą połowę w osłabieniu, zespół zdołał utrzymać zwycięstwo 1:0. Dla Turcji była to druga porażka z rzędu w turnieju i definitywna utrata szans na awans do fazy pucharowej.

Historyczne wyrzucenie po interwencji VAR

Skandaliczny epizod wydarzył się w doliczonym czasie pierwszej połowy. Podczas przepychanki między zawodnikami Miguel Almirón powiedział coś obrońcy reprezentacji Turcji Mertowi Müldürowi, zasłaniając usta ręką. Tureccy piłkarze natychmiast zwrócili na to uwagę sędziemu Ivanowi Bartonowi.

Po obejrzeniu powtórki w systemie VAR arbiter zdecydował się pokazać Almirónowi bezpośrednią czerwoną kartkę. W ten sposób pomocnik został pierwszym piłkarzem w historii mistrzostw świata ukaranym na mocy nowych przepisów FIFA.

Przepis wszedł w życie bezpośrednio przed turniejem. Zgodnie z nowymi wymaganiami piłkarz może zostać usunięty z boiska, jeśli podczas konfliktu z rywalem, sędzią lub oficjalną osobą celowo zasłania usta ręką, ręką w rękawie lub koszulką. FIFA uważa, że takie działania służą ukrywaniu obraźliwych, dyskryminujących lub prowokacyjnych wypowiedzi.

Gol w 64. sekundzie rozstrzygnął losy meczu

Paradoksalnie, głównym bohaterem spotkania nie był Almirón, lecz pomocnik Matías Galarza.

Już w 64. sekundzie meczu potężnym strzałem z około 25 metrów posłał piłkę do siatki tureckiej bramki. Gol ten był najszybszym na mistrzostwach świata 2026 i ostatecznie okazał się zwycięskim.

Po wyrzuceniu Almiróna reprezentacja Turcji uzyskała przewagę liczebną i niemal całkowicie kontrolowała grę. W drugiej połowie posiadanie piłki przez Turcję zbliżało się do 80 procent, a liczba strzałów przekroczyła trzydzieści. Jednak drużyna Vincenzo Montelli nie zdołała wykorzystać choćby jednej z licznych okazji.

Paragwajczycy zbudowali za to zwartą defensywę i zdołali utrzymać minimalną przewagę do ostatniego gwizdka.

Turcja jako pierwsza z faworytów opuszcza turniej

Dla reprezentacji Turcji porażka okazała się katastrofalna. Po nieudanym meczu otwarcia i przegranej z Paragwajem drużyna straciła nawet teoretyczne szanse na wyjście z grupy D.

Szczególnie bolesne jest odpadnięcie na tle jakości gry. W obu meczach turnieju Turcy tworzyli wiele sytuacji, często strzelali na bramkę i mieli inicjatywę, jednak mieli poważne problemy ze skutecznością. W meczu z Paragwajem problem ten uwidocznił się szczególnie mocno: ponad 30 strzałów na bramkę nie przyniosło ani jednego gola.

Po końcowym gwizdku selekcjoner Turcji Vincenzo Montella przyznał, że zespół zrobił wszystko, co mógł, ale futbol bezlitośnie ukarał jego błędy.

«Prawo Viniciusa»

Nową zasadę już nieoficjalnie nazwano «prawem Viniciusa».

Jej pojawienie się wiąże się ze skandalem w Lidze Mistrzów, gdy zawodnik «Benfiki» Gianluca Prestianni znalazł się w centrum dochodzenia po konflikcie z piłkarzem madryckiego «Realu» Viniciusem Juniorem. Brazylijczyk twierdził, że padły pod jego adresem obraźliwe słowa, jednak ustalenie dokładnej treści rozmowy okazało się niezwykle trudne, ponieważ domniemany sprawca zasłaniał usta podczas komunikacji.

Po tym FIFA i IFAB zdecydowały się zaostrzyć przepisy, uznając sam fakt ukrywania wypowiedzi za potencjalne przewinienie, jeśli dochodzi do tego w sytuacji konfliktowej.

Spory dopiero się zaczynają

Pierwsze zastosowanie nowego przepisu wywołało burzliwą reakcję wśród kibiców, dziennikarzy i byłych piłkarzy. Wielu uważa, że FIFA zyskała kolejny instrument do walki z dyskryminacją i ukrytymi obelgami na boisku.

Inni obawiają się jednak, że takie normy mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji VAR w emocjonalne epizody meczowe i wywołać nowe spory wokół interpretacji przepisów.

Jedno można powiedzieć na pewno: mistrzostwa świata 2026 już przeszły do historii. I stało się to nie dzięki pięknemu golowi czy sensacyjnemu zwycięstwu, lecz z powodu gestu, który jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie uznałby za naruszenie.

Komentarze (0)