Nikozja, CY
23°C
2.6 m/s
60%

Mistrzostwa świata w piłce nożnej zamieniono w show z przerwami reklamowymi

17.06.2026 / 18:42
News Category

Mistrzostwa świata w piłce nożnej 2026 roku, które odbywają się w USA, Kanadzie i Meksyku, niespodziewanie wywołały falę krytyki nie z powodu sędziowania czy wyników meczów, lecz z powodu nowego formatu rozgrywania spotkań. Europejscy kibice i piłkarze są oburzeni tym, że w trakcie meczów pojawiły się obowiązkowe przerwy reklamowe, coraz bardziej przypominające tradycyjne amerykańskie dyscypliny sportowe.

FIFA wprowadziła obowiązkowe trzyminutowe «przerwy na nawodnienie» w połowie każdej połowy. Oficjalny powód to troska o zdrowie zawodników podczas gorącego północnoamerykańskiego lata. Wielu jest jednak przekonanych, że prawdziwy cel jest zupełnie inny — dodatkowy czas reklamowy dla stacji telewizyjnych.

Dla europejskiej piłki nożnej takie podejście brzmi niemal jak świętokradztwo. Tradycyjny mecz składa się z dwóch nieprzerwanych połówek po 45 minut, a reklamy pokazuje się tylko w przerwie między nimi. To właśnie ciągłość gry zawsze była uznawana za jedną z głównych cech futbolu. Teraz mecze coraz bardziej przypominają futbol amerykański, koszykówkę czy hokej, gdzie przerwy na reklamy od dawna są normą.

Jako jeden z pierwszych swoje niezadowolenie publicznie wyraził kapitan reprezentacji Holandii Virgil van Dijk. Po meczu przeciwko Japonii stwierdził, że ciągłe przerwy i przechodzenie transmisji telewizyjnych na reklamy zupełnie mu się nie podobają. Jego zdaniem, jeśli upał rzeczywiście stanowi zagrożenie dla zawodników, przerwy można zrozumieć, ale ich konieczność należy oceniać osobno dla każdego meczu.

Do krytyki dołączył także były napastnik reprezentacji Anglii Ian Wright. Zasugerował, że przerwy stały się kolejnym sposobem na wkomponowanie większej liczby reklam w transmisje, z myślą o amerykańskim rynku telewizyjnym.

Skandal nasilił się po tym, jak podczas jednego z pierwszych meczów turnieju amerykańska stacja Fox tak bardzo zaangażowała się w reklamy, że wróciła do transmisji na żywo dopiero po wznowieniu gry. Według brytyjskich mediów widzowie ominęli około dziesięciu sekund meczu. Formalnie oznacza to naruszenie zaleceń FIFA, zgodnie z którymi transmisja powinna wrócić do gry co najmniej 30 sekund przed wznowieniem spotkania.

Co ciekawe, wiele przerw było wprowadzanych nawet wtedy, gdy nie było gorąco. Na przykład przerwy wyznaczano podczas wieczornych meczów przy stosunkowo komfortowej temperaturze, a także w spotkaniach rozgrywanych na nowoczesnych stadionach z klimatyzacją. To właśnie skłoniło wielu do podważenia oficjalnej wersji o trosce o zdrowie sportowców.

Nowe rozwiązanie znalazło jednak również zwolenników. Trener reprezentacji Belgii Rudi Garcia przyznał, że dodatkowe minuty pozwalają szkoleniowcom szybko korygować taktykę w trakcie meczu. Jego zdaniem takie przerwy stają się swoistymi «czasami dla trenerów», które mogą znacząco wpłynąć na wynik spotkania.

Eksperci zauważają, że spór wokół przerw reklamowych odzwierciedla głębsze zderzenie dwóch kultur sportowych. Europejska piłka nożna tradycyjnie opiera się na nieprzerwanym przebiegu gry i minimalnej ingerencji komercji w sam proces rozgrywki. Sport amerykański z kolei przez dziesięciolecia rozwijał się jako widowisko telewizyjne, w którym reklama jest jednym z najważniejszych źródeł dochodu dla lig i nadawców.

Mistrzostwa świata 2026 już są nazywane najbardziej skomercjalizowanymi w historii. Jeśli eksperyment z przerwami reklamowymi okaże się finansowym sukcesem, całkiem możliwe, że taka praktyka pozostanie w futbolu na długo. Na razie jednak europejscy kibice nadal zadają sobie pytanie: czy rzeczywiście chodzi o troskę o zawodników, czy też piłka nożna stopniowo zamienia się w kolejny amerykański produkt telewizyjny?

Komentarze (0)