Nikozja, CY
18°C
2.1 m/s
82%

Cypr znów szuka drogi do pokoju. Były negocjator ostrzega: problem nie leży tam, gdzie go szukają

24.06.2026 / 12:26
News Category

Kolejna inicjatywa ONZ dotycząca rozwiązania konfliktu na Cyprze ma tchnąć nowe życie w utkwiony w martwym punkcie proces pokojowy. Jednak były przedstawiciel Turków cypryjskich w negocjacjach, Ozdil Nami, uważa, że główne zagrożenie nie kryje się w rozbieżnościach między stronami, lecz w samej konstrukcji przyszłych rozmów.

Na tle wizyty specjalnej wysłanniczki ONZ Marii Ángeli Holguín oraz nowej aktywności dyplomatycznej sekretarza generalnego ONZ António Guterresa Nami wystąpił z zaskakującym ostrzeżeniem: Cypr ryzykuje, że znów wejdzie na te same grabie.

Problem nie w treści, lecz w metodzie

Powodem do niepokoju stały się pojawiające się w prasie informacje o nowych pomysłach na organizację procesu negocjacyjnego.

Zdaniem Nami nie ma już sensu spierać się o treść przyszłego porozumienia.

Wiele kluczowych ustaleń już istnieje. Pytanie brzmi, jak doprowadzić proces do finału.

Były negocjator przypomina czasy Planu Annana, kiedy rozmowy prowadzone były według jasnych zasad: istniał harmonogram, mechanizm arbitrażu na wypadek impasu oraz obowiązkowe referendum. Co więcej, strony ponosiły cenę za niepowodzenie negocjacji.

To właśnie ten system, jego zdaniem, zmuszał uczestników do posuwania się naprzód.

Dziś jednak, ostrzega Nami, niczego podobnego nie ma.

Musimy przywrócić tę strukturę, inaczej znowu będziemy bez końca omawiać to samo — mówi.

Nie otwierać starych sporów

Szczególnie sceptycznie Nami odnosi się do pomysłów rewizji już osiągniętych ustaleń, w tym w sprawie podziału władzy.

Przypomina, że obie strony wcześniej deklarowały gotowość do kontynuowania negocjacji od miejsca, w którym zostały przerwane.

— Nie rozumiem logiki tworzenia problemu tam, gdzie udało się go już rozwiązać — zaznacza.

Jego zdaniem nowe propozycje nie zawierają ani jasnych terminów, ani mechanizmu wyjścia z impasu, ani konsekwencji w przypadku porażki. A bez tego skuteczny rezultat wydaje się mało prawdopodobny.

Układ „Ercan w zamian za Varoshę”

Jednym z najczęściej omawianych pomysłów pozostaje dziś możliwa wymiana: otwarcie lotniska Ercan na loty międzynarodowe w zamian za przekazanie Varoshy pod kontrolę ONZ z możliwością powrotu byłych mieszkańców.

Zwolennicy uważają, że taki krok pokaże obu społecznościom realne korzyści z kompromisu jeszcze przed ostatecznym rozwiązaniem kwestii cypryjskiej.

Jednak Nami dostrzega w tym poważną pułapkę.

Jeśli po takich ustępstwach nowe referendum zakończy się fiaskiem, każda ze stron zachowa uzyskane korzyści, a motywacja do szukania pełnego rozwiązania może zniknąć.

Nowe „nie” może pogrzebać negocjacje

Zdaniem Nami właśnie tutaj kryje się główne ryzyko.

Jeśli Grecy cypryjscy otrzymają Varoshę jeszcze przed ostatecznym porozumieniem, co skłoni ich do poparcia kolejnego planu pokojowego? Jeśli Turcy cypryjscy uzyskają złagodzenie izolacji, dlaczego mieliby iść na nowe ustępstwa?

W rezultacie, ostrzega były negocjator, kolejne „nie” w referendum może nie tylko spowolnić proces, ale faktycznie zamrozić go na dekady.

Wtedy, zamiast długo wyczekiwanego zjednoczenia wyspy, Cypr może otrzymać nową rzeczywistość: nieskończone częściowe porozumienia bez ostatecznego rozwiązania konfliktu.

A to, zdaniem Nami, jest już droga nie do pokoju, lecz do ostatecznego utrwalenia podziału wyspy.

Komentarze (0)